Łotewskie jedzenie, które pokochałam/pokochałem, i to jedno, którego nie: edycja 2026
Zaktualizowano:
Szczere założenie
Spędziłam/spędziłem dwa tygodnie w Rydze i na łotewskiej wsi w sierpniu 2026 roku z konkretnym zamiarem poważnego jedzenia przez łotewską kuchnię. Miałam/miałem doskonałego przewodnika kulinarnego (matka łotewskiego przyjaciela, która brała do siebie osobistą obrazę, gdy sugerowałam/sugerowałem zatrzymanie się na lunch zanim spróbowałam/spróbowałem jej zupy) i dostęp do Rynku Centralnego, kilku tradycyjnych restauracji i małej farmy pod Cēsis.
To jest szczera relacja. Łotewska kuchnia nie jest globalnie modna w sposób, w jaki skandynawska stała się modna po Nomie, ani jak gruzińska stała się modna przez ostatnią dekadę. Nie została wyeksportowana, opatrzona marką ani zinstagramowana na ruch. Jest też, w kilku konkretnych przypadkach, niezwykła.
Co pokochałam/pokochałem: rupjmaize (łotewski ciemny chleb żytni)
To zasługuje na pierwsze miejsce, bo wpłynęło na wszystko co nastąpiło. Łotewska rupjmaize jest zrobiona ze 100% żyta, fermentowana na zakwasie, pieczona w prostokątnym bochenku i krojona cienko. Jest gęsta, lekko słodka, lekko kwaśna, z głęboko brązowo-czarną skórką. Miąższ ma charakterystyczne ziarno i gumowatość.
Mówię to wprost: to najlepszy chleb, jaki jadłam/jadłem w Europie, a jadłam/jadłem dużo chleba w Europie. Wersja z piekarni Fazer (szeroko dostępna w ryskich supermarketach) jest dobra. Wersja z małej piekarni przy Stabu iela w Cichym Centrum była lepsza. Wersja pieczona w piecu opalanym drewnem na farmie pod Cēsis była w innej kategorii od obu.
Możesz ją kupić na Rynku Centralnym, w piekarniach i supermarketach. Kup świeży, jedz z masłem i wędzoną rybą lub wędlinami. Turystyczna wersja prasowana w próżniowym opakowaniu na lotnisku nie ma nic wspólnego z oryginałem; nie oceniaj po niej.
Co pokochałam/pokochałem: wędzona ryba w Centrāltirgus
Pawilon rybny Rynku Centralnego (Centrāltirgus) działa tak jak od dziesięcioleci: świeże i wędzone ryby bałtyckie, głośno reklamowane przez sprzedawców, którzy mają silne opinie o swoich produktach. Wędzone szproty (sprotes) i wędzone węgorze (zutis) to standardy. Węgorz w szczególności — wędzony na drewnie olchowym, sprzedawany na sztuki, jedzony stojąc przy ladzie — to jedno z tych targowych doświadczeń, które uzasadnia podróż.
Cena w sierpniu 2026: kawałki wędzonego węgorza za 3–4 €, wędzone szproty na tacki za 4–6 €. Weź gotówkę. Jedz na targu, a nie zabieraj do domu; smakuje lepiej świeże z rąk sprzedawcy.
Wycieczka kulinarna po Rynku Centralnym zabiera przez wszystkie pięć pawilonów z przewodnikiem, który zna sprzedawców osobiście. Jeśli chcesz kontekstu razem z degustacją, to najlepsza do tego metoda.
Ryga: tradycyjna wycieczka kulinarna po Rynku Centralnym w małej grupieCo pokochałam/pokochałem: pīrāgi (łotewskie rogaliki z boczkiem)
Pīrāgi to małe drożdżowe rogaliki z nadzieniem ze smażonego boczku i cebuli, pieczone na złoty brąz. Pojawiają się na każdym łotewskim spotkaniu jako domyślne zaopatrzenie — koszyk chleba, który Łotwa przynosi na każde wydarzenie. Są sprzedawane w piekarniach w całej Rydze, zwykle za 0,50–0,80 € za sztukę.
Tekstura to sedno: ciasto jest miękkie i lekko wzbogacone, nadzienie słone i wędzone bez nadmiernej ciężkości, całość mniejsza niż pięść i zajmuje trzy gryzienia. Zjesz sześć i nie zauważysz dopóki nie będziesz przy szóstym.
Najlepsze pīrāgi, jakie znalazłam/znalazłem w Rydze w 2026 roku, były na sekcji piekarniczej Rynku Centralnego (ta prowadzona przez starszą panią po lewej stronie głównej hali, jeśli wciąż tam jest — te rzeczy się zmieniają). Drugie najlepsze w Innocent Cafe przy Dzirnavu iela.
Co pokochałam/pokochałem: barszcz i inne zimne zupy
Łotowski zimny barszcz (aukstā zupa, dosłownie „zimna zupa”) to letnie danie — schłodzona zupa buraczana, różowo-fioletowa, z pokrojonymi ogórkami, jajkiem na twardo i śmietaną. Wygląda niepokojąco. Smakuje czysto i warzywnie z lekko ziemistym posmakiem, a w gorący sierpniowy dzień jest właściwą rzeczą do jedzenia.
Zamówienie po angielsku jest czasem wyzwaniem (wskazywanie działa). Kosztuje 3–5 € jako przystawka. Nie omijaj go, jeśli zobaczysz w letnim menu.
Zimna zupa z kwasu chlebowego (zimna zupa z fermentowanego ciemnego chleba) jest bardziej polaryzująca — smakuje jak rozcieńczone ciemne piwo zmieszane z kwaśnym nabiałem. Mi się podobała. Wielu ludziom nie. Spróbuj raz.
Co pokochałam/pokochałem: szare grochy z boczkiem (pelēkie zirņi ar speķi)
Danie narodowe i źródło autentycznej łotewskiej dumy. Suszone szare grochy (specyficzna łotewska odmiana, lekko większa i bardziej ziemista niż normalne grochy), gotowane do miękkości, podawane ciepłe z kawałkami wędzonego boczku i cebulą. Tyle. Bez sosu, bez dekoracji.
Brzmi jak rustykalny posiłek biedoty, którym historycznie jest. Smakuje też wspaniale, gdy jest dobrze zrobiony — grochowi ma lekko orzechową, ziemistą głębię, której żaden zielony groch nie ma, a wędzony tłuszcz boczku oblewa wszystko w odpowiedni sposób. Najlepsza wersja, jaką jadłam/jadłem w 2026 roku, była w małej restauracji farmerskiej pod Cēsis. Najlepsza miejska wersja była w Lido (łotewska sieć samoobsługowa przy Elizabetes iela), co nie jest glamurową rekomendacją, ale jest szczerą.
Co pokochałam/pokochałem: Jāņu siers (ser kminkowy)
Spożywany głównie podczas Jāņi (festiwal midsommar), ale dostępny przez cały rok, to półtwardy żółty ser z ziarnami kminku. Jest robiony przez zsiadanie mleka z maślanką i prasowanie w kształty. Tekstura jest między twarożkiem a łagodnym goudą. Ziarna kminku nadają mu charakterystyczny smak zbliżony do anyżu.
Jadłam/jadłem go z ciemnym chlebem i masłem każdego ranka przez tydzień. Kółko ze stoiska rolniczego na Rynku Centralnym było zauważalnie lepsze niż wersja supermarketowa. Jeśli jesteś w Rydze w okolicach midsommar, kup świeżą sezonową wersję.
To jedno, którego nie skończyłam/skończyłem: kiszka krwawa (asinsdesa)
Chcę być fair w tej kwestii. Asinsdesa to tradycyjna łotewska kiszka, zrobiona z krwi wieprzowej, kaszy i tłuszczu wieprzowego, formowana w grubą kiełbasę, gotowana lub wędzona. Jest gęsta, ciemna, lekko mineralna w smaku.
Zjadłam/zjadłem połowę i nie mogłam/mogłem kontynuować. To osobiste niepowodzenie, a nie niepowodzenie dania. Kiszki w całej Europie Północnej (fińska mustamakkara, szwedzki blodpudding, irlandzki black pudding) to wszystko warianty tej tradycji. Mogę jeść black pudding bez problemu. Coś w konkretnej kaszowej ciężkości łotewskiej wersji i rozmiarze porcji (była duża kiełbasa podana z gotowanymi ziemniakami i bez sosu) mnie pokonało.
Łotysze jedzą to regularnie i z widoczną przyjemnością. Jeśli jesteś entuzjastą kiszek, szukaj jej — jest naprawdę tradycyjna i pojawia się na łotewskich bożonarodzeniowych jadłospisach (asinsdesa z kapustą kiszoną to bożonarodzeniowy standard). Jeśli nie jesteś pewna/pewien kiszek w ogóle, zacznij od czegoś innego.
Gdzie naprawdę jeść łotewskie jedzenie w Rydze
- Lido (wiele lokalizacji, główna przy Elizabetes iela): samoobsługowy, autentyczne łotewskie jedzenie, rozsądne ceny (8–14 € za pełny posiłek), bez turystycznej dopłaty. Jedzenie w stylu stołówkowym w najlepszym sensie.
- Folkklubs Ala Pagrabs (Peldu iela 19): średniowieczna piwnica, muzyka folkowa na żywo w weekendy, żeberka wieprzowe, szare grochy i ciemne piwo. Skłania się ku turystyczności, ale zachowuje autentyczność.
- Pelmeni XL (Kalku iela, Stare Miasto): sowiecko-nostalgiczne, tanie pierogi (pelmeni technicznie nie są łotewskie, ale mocno zakorzenione w ryskiej kulturze), pełne miejscowych, 5–7 € za pełną miskę.
- Vincents (Elizabetes iela 19): fine dining, współczesna interpretacja łotewskich składników, 50–80 € od osoby, naprawdę doskonałe i warte tego na specjalny posiłek.
Zob. przewodnik po restauracjach Rygi i przewodnik po najlepszych łotewskich jedzeniu dla pełnego obrazu.
Ryga: warsztaty gotowania łotewskiej kuchni z szefem kuchni